Rozlany barwnik w tatuażu

Każdy, kto decyduje się na wykonanie tatuażu powinien liczyć się z możliwością rozlania barwnika w skórze. Optycznie takie rozlanie może przyjąć dwie postacie: dodatkowe, nieregularne poszerzenia odchodzące od konturów lub delikatne “zasinienie” obejmujące znacznie większy obszar dookoła tatuażu.

Zasinienie rozlanego tatuażu
“Zasinienie” rozlanego tatuażu.

Zjawisko to zazwyczaj spowodowane jest zbyt głębokim wbijaniem igieł w skórę przez niedoświadczonego tatuatora. Czy jest to jedyna możliwa przyczyna? NIE. Każdy, kto tak uważa jest w wielkim błędzie 🙂

Ryzyko rozlania barwnika pod skórą jest zawsze, niezależnie od delikatności i doświadczenia osoby wykonującej tatuaż. Są miejsca na ciele, które wręcz sprzyjają rozlewaniu się tatuaży:

  • kości i ich okolice (dłonie, stopy, żebra, biodra, piszczele, łopatki, łokcie, kolana)
  • miejsca pokryte delikatną, cienką skórą (wewnętrzna część ramienia, wewnętrzna część przedramienia, zgięcia rąk, zgięcia kolan)

To samo dotyczy czynników osobniczych, takich jak budowa czy unaczynienie skóry – u niektórych już delikatne muśnięcie igłą powoduje wędrówkę barwnika naczynkami na boki, na którą tatuator kompletnie nie ma wpływu.

Osoba tatuowana również może przyczynić się do spowodowania tego mało estetycznego zjawiska. Wystarczy, że nie będzie przestrzegać podstawowych zaleceń – niemożności spożywania alkoholu przed, w trakcie i po tatuowaniu (oraz innych używek/leków rozrzedzających krew) lub stosowania wysiłku fizycznego. Ryzyko niosą również urazy mechaniczne (uderzenia, obicia świeżego tatuażu) oraz maści miejscowo znieczulające skórę, które zwężają naczynia krwionośne podczas ich stosowania, jednak później wracają one do stanu wyjściowego i tym samym mogą przemieścić barwnik.

No dobrze – to co możemy zrobić kiedy spotka nas podobna historia? 

Niestety nie mamy zbyt wielu możliwości, ale nie jest to też sytuacja bez wyjścia. Możemy przede wszystkim skorzystać z dobrodziejstw lasera i usunąć  nadprogramowe plamy. Drugą opcją jest rozbudowa obecnego tatuażu, czyli zakrycie mankamentów innym tuszem poprzez np. dodanie tła, pogrubienie konturów, pocieniowanie wzoru. Można też rozlany tusz zostawić w spokoju – istnieje prawdopodobieństwo, że nasz system immunologiczny sam pozbędzie się problemu, jednak na efekty (w zależności od stopnia rozlania) trzeba będzie poczekać kilka-kilkanaście lat.

P.S. Dziękuję Bartkowi Szperze (mojemu koledze ze studia) za możliwość wykonania zdjęć rozlanych tatuaży, które ma na swoim ciele, dzięki czemu mogłam pokazać Wam jak to wygląda w praktyce 🙂


Pozdrawiam,

Monika