Dlaczego okres jesienno-zimowy to najlepszy czas na robienie tatuaży

Z mojego doświadczenia wynika, że najwięcej osób decyzję dotyczącą umówienia terminu tatuowania podejmuje wiosną lub latem, kiedy to zrzucamy z siebie odzienie wierzchnie i zaczynamy odkrywać coraz więcej ciała. Nie raz słyszałam zdanie “zależy mi na szybkim terminie żeby fajnie wyglądać na plaży w kostiumie”. Pomijając znaczące kwestie higieny i zasad pielęgnacji świeżego tatuażu (o których pisałam w tym poście), ciepłe okresy w roku nie są dla nas sprzyjające. Nie oznacza to oczywiście, że wiosną czy latem powinniśmy zaprzestać tatuowania, ale to właśnie jesienią oraz zimą możemy dbać o nasze świeże malunki na ciele zdecydowanie lepiej i łatwiej.

Dlaczego? Z kilku powodów:

  1. Temperatura powietrza. Im cieplej jest na dworze, tym więcej się pocimy. Jest to groźne zwłaszcza w pierwszych dniach, kiedy tatuaż zaklejony jest opatrunkiem (tudzież starą metodą folii spożywczej) – można sobie wtedy odparzyć porządnie skórę lub “wyhodować” różnego rodzaju krosty. W skrajnych przypadkach może dojść do powstania ran.
  2. Słońce. Odkrywanie ciała powoduje narażanie świeżego wzoru na bezpośrednie działanie słońca. O niszczącym wpływie promieniowania UV szczegółowo pisałam w tym artykule 😉
  3. Zanieczyszczenia. I znowu – brak odzieży okrywającej świeżo wytatuowane partie ciała naraża nasze nowe dzieła na pyły uliczne przenoszone przez wiatr zawierające brud, kurz, owady, pyłki, drobnoustroje itp.
  4. Zbiorniki wodne. Raczej przykro jest podziękować znajomym, kiedy proponują nam wypad nad jezioro w piękny, słoneczny weekend… Po co więc odmawiać sobie tych przyjemności skoro można wytatuować się parę miesięcy wcześniej i paplać w morzu czy piachu do woli wtedy, kiedy jest na to czas? 😉
  5. Zwierzęta. Nie ukrywajmy – sierść zwierząt to OGROMNE siedlisko bakterii, więc każdy kontakt z naszymi pupilami bez odpowiedniego zabezpieczenia wytatuowanego miejsca ubraniem (np. długi rękaw, który nosimy zimą) stwarza potworne zagrożenie względem możliwości wystąpienia zakażenia.

Tak więc… na co jeszcze czekasz? 😉

Umów się już dziś!


Niecierpliwie czekam na Twój odzew,

Monika